AZS Logo
Indykpol Polmlek Logo Galeria Warmińska Logo
K. Kochanowski: Czułem się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi
Mateusz Lewandowski
2017-07-05 19:00:00
Zdjęcie do aktualności
- Naszym celem było osiągnięcie wszystkich możliwych trofeów w rozgrywkach młodzieżowych. Cieszę się, że udało nam się zrealizować – mówi Kuba Kochanowski, siatkarz Indykpolu AZS Olsztyn i Mistrz Świata Juniorów.

Kuba Kochanowski wraz z reprezentacją Polski juniorów jak burza przeszli przez Mistrzostwa Świata, które przez ostatnie 2 tygodnie odbywały się w Czechach. Kapitan biało-czerwonych wraz ze swoimi kolegami z drużyny, wygrali wszystkie 8 spotkań, kolejno z: Maroko, Czechami, Kanadą, Chinami, Iranem, Brazylią i dwukrotnie z Kubą (druga faza turnieju i finał). W meczu o złoty medal, biało-czerwoni pokonali bez straty seta Kubę, a na szyjach Polaków zawisły złote medale Mistrzostw Świata. Kuba Kochanowski został również uznany za najlepszego zawodnika całego turnieju! 

Przypomnijmy, że Kochanowski, którego pierwszym trenerem był Maciej Rejzner, na swoim koncie ma już złoty medal Mistrzostw Świata i Europy Kadetów oraz w Mistrzostw Europy Juniorów. Teraz do swojej kolekcji dołożył złoty krążek w najważniejszej juniorskiej imprezie na świecie.

Kiedy zdobyłeś ostatni punkt w wielkim finale, czułeś się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi?

Kuba Kochanowski: - Można tak powiedzieć. Naszym celem było osiągnięcie wszystkich możliwych trofeów w rozgrywkach młodzieżowych. Cieszę się, że udało nam się zrealizować.

W finale bez straty seta pokonaliście ekipę z Kuby. Spodziewałeś się aż tak łatwej przeprawy w najważniejszym spotkaniu turnieju?

- Byłem pełen obaw, ponieważ brakowało nam sił przed spotkaniem. Wszyscy odczuwaliśmy bowiem trudy półfinałowego boju z Brazylią. Wiedziałem jednak, że najważniejsza w tym meczu będzie odpowiednia taktyka i chłodna głowa. Udało nam się to zrealizować i dzięki temu wygraliśmy całe spotkanie.

Wygraliście wszystkie konfrontacje podczas całego turnieju – niektóre bez straty seta, a niektóre po tie-breaku. Który mecz był dla Ciebie najcięższy?

- Zdecydowanie mecz z Iranem, bowiem obie drużyny grały na bardzo wysokim poziomie. Irańczycy mieli już nas na widelcu i było nam bardzo ciężko odwrócić losy całego spotkania. Dlatego właśnie ten mecz był naszą najtrudniejszą przeprawą w całej imprezie.

Po spotkaniu doszło do krótkiego spięcia pod siatką między Wami, a rywalem. Daliście upust swoim emocjom czy to Irańczycy Was prowokowali?

- Powiedziałbym, że to my prowokowaliśmy i to raczej oni nie wytrzymali ciśnienia. Wszelkie nieprzyjemne rzeczy działy się bowiem po drugiej stronie siatki – to Irańczycy nas zaczepiali i przechodzili na drugą stronę boiska. Myślę, że nawet gdyby któraś z ekip kontrolowała w pełni przebieg spotkania, to i tak doszło do czegoś by doszło. Spotkaniom z Iranem zawsze towarzyszą dodatkowe emocje.

Podczas całego turnieju było widać wspaniałą atmosferę w drużynie. Śpiewy czy okrzyki nakręcają Was jeszcze bardziej emocjonalnie do danego spotkania?

- To zawsze było naszą siłą – dobra atmosfera w drużynie. Uważam, że gdyby nie ten element naszej psychiki, to nie udałoby się nam tyle osiągnąć.

 Trener Ferdinando de Giorgi powołał Ciebie do szerokiej reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy. Czujesz się zaskoczony, że opiekun kadry seniorów ponownie stawia właśnie na Ciebie?

- Trener de Giorgi na razie jeszcze na nikogo nie postawił - powołał on tylko szeroki skład reprezentacji i z pewnością nastąpią jeszcze zmiany. Spodziewałem się jednak tego, gdyż żegnając się z kolegami z reprezentacji po pierwszym turnieju Ligi Światowej, rozmawiałem ze sztabem szkoleniowym, który powiedział mi, że jestem brany pod uwagę przy przygotowaniach do tej imprezy. Spodziewałem się powołania, lecz w takich sytuacjach nigdy nie można mieć pewności.

Dla Ciebie oznacza to również krótsze wakacje…

- Wakacje będą bardzo krótkie, ale nie pamiętam, kiedy mogłem udać się na dłuższy wypoczynek. Z drugiej strony, jak na razie dobrze na tym wychodzę, więc może tak będzie lepiej. 

Aktualności