Kup bilet
AZS Logo
Indykpol Polmlek Logo Damix Logo
Mateusz Nykiel: Mistrzostwa były niesamowitą przygodą
Mateusz Lewandowski
2018-09-27 12:13:00
Zdjęcie do aktualności
- Mistrzostwa Świata można potraktować jako kolejny rok w rozwoju. Była to niesamowita szansa do podniesienia swoich umiejętności i nabrania doświadczenia – mówi Mateusz Nykiel, statystyk Indykpolu AZS,który pracował z reprezentacją Australii

Doświadczenie zdobyte przez statystyka Indykpolu AZS Olsztyn, podczas przerwy wakacyjnej, w której pracował z żeńską reprezentacją Australii, zaowocowało kolejną przygodą. Mateusz Nykiel otrzymał propozycję dołączenia do sztabu szkoleniowego męskiej kadry Australii, podczas Mistrzostw Świata we Włoszech i Bułgarii. Dla Mateusza, były to pierwsza mistrzowska impreza w karierze.

Jak Mateusz wspomina Mistrzostwa? Jaka była jego rola? Jakie przygody spotkały reprezentację Australii podczas turnieju? Tego dowiesz się, czytając wywiad z Mateuszem Nykielem.

Czym dla Ciebie były Mistrzostwa Świata – przygodą życia czy szansą na rozwój?

Mateusz Nykiel: Mistrzostwa Świata można potraktować jako kolejny rok w rozwoju. Była to niesamowita szansa do podniesienia swoich umiejętności i nabrania doświadczenia.

Przed wylotem mówiłeś, że dopiero na miejscu poznasz zakres swoich obowiązków. Za co byłeś więc odpowiedzialny?

- Kiedy dotarłem do Włoch, odbyłem długą rozmowę ze sztabem szkoleniowym. Uznaliśmy, iż musimy pracować na najwyższych obrotach, aby być gotowym na drugą rundę. Przewidywaliśmy bowiem, że uzyskamy do niej awans. Oprócz mnie, był jeszcze jeden statystyk, który był odpowiedzialny za analizę spotkań Australii. Mnie przypadła rola obserwacji spotkań innych zespołów, na które możemy trafić w drugiej rundzie – Słowenia, Belgia czy Włoch.

W takim razie miałeś możliwość oglądania spotkań Australijczyków czy w tym samym czasie skupiałeś się na innych meczach?

- Podczas pierwszych spotkań grupowych, faktycznie w czasie rozgrywania meczów swojej drużyny, analizowałem starcia innych ekip. Robiłem to w hali, tak więc mogłem zerkać na boisko, by podejrzeć grę Australii. W kolejnych dniach już od wczesnych godzinnych porannych zabierałem się do pracy, więc miałem czas, aby spokojnie obejrzeć konfrontację swojej ekipy.

Swój udział na Mistrzostwach Świata zakończyliście na 13 miejscu. Jako sztab szkoleniowy, byliście zadowoleni z takiego wyniku?

- Naszym celem był awans do drugiej rundy, co udało się wykonać. Ciężko było zająć lepsze miejsce w grupie, bowiem mieliśmy dość wymagających rywali (USA, Rosja, Serbia – red.). Od początku stawialiśmy sobie za cel awans z czwartej pozycji, wyprzedając Kamerun. Osobiście czuję jednak niedosyt, gdyż graliśmy bardzo fajna siatkówkę. Parę razy mogliśmy pokusić się o sprawienie niespodzianki, jak tie-break w meczu z USA czy konfrontacja z Rosą. Ogólnie, jesteśmy zadowoleni z wyniku osiągniętego przez zespół.

Chciałbym Cię zapytać również o otoczkę turnieju. Polscy siatkarze mieli problemy z dojazdem na treningi, korzystając m.in. z taksówek. Was też to spotkało?

- Pod względem logistycznym, wszystko było przygotowane bardzo dobrze. Każda drużyna miała swój autokar, który zawierał flagę i nazwę państwa. Także warunki w hotelu nie pozostawiały niczego sobie. Myślę, że na organizację nie mamy co narzekać. Ciekawostką była podróż na drugą rundę, z Mediolanu do Bari. Lecieliśmy razem z drużyną Rosji, więc miejsca w samolocie nie było zbyt dużo. Proszę sobie wyobrazić, jak w takiej sytuacji wyglądał Dmitrij Muserski (2,18 metrów wzrostu – red.), który musiał zmierzyć się z wąskimi korytarzami i małymi fotelami w samolocie.

Czy podczas trwania Mistrzostw, miałeś okazję, aby śledzić wyniki naszego zespołu?

- W dniu, w którym nie graliśmy żadnego meczu, AZS rozgrywał sparing z ONICO Warszawą. Obejrzałem chwilę transmisji na klubowym Facebooku. Przez cały okres turnieju we Włoszech, byłem na bieżąco z wynikami, statystykami oraz w stałym kontakcie z trenerami. Po powrocie z Mistrzostw, przystąpiłem do nadrabiania zaległości.

Na sam koniec – kto wygra Mistrzostwa Świata?

- Przed turniejem stawiałem na USA i zdanie podtrzymuje.

fot. Kacper Kirklewski

Aktualności