Kup bilet
AZS Logo
Indykpol Polmlek Logo Damix Logo
Robbert Andringa: Idziemy dobrą drogą
Mateusz Lewandowski
2019-01-26 19:48:00
Zdjęcie do aktualności
- Jeżeli pozostaniemy na tej drodze przez kilka kolejnych tygodni, będziemy grać coraz lepiej. Wiem, że stać nas na to – mówi Robbert Andringa, przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn.

W tym sezonie kontuzje nie omijały Robberta Andringi. Holenderski przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn, podczas przygotowań do Mistrzostw Świata doznał kontuzji stopy, która uniemożliwiła jemu start w najważniejszej imprezie na świecie. Zawodnik nie trenował z olsztyńskim zespołem w czasie okresu przygotowawczego, a pierwszy mecz w sezonie rozegrał dopiero pod koniec października. W grudniu siatkarz ponownie nabawił się kontuzji stopy, a do zespołu wrócił już w nowym roku, podczas spotkania z Cerradem Czarni Radom.

Czy po kontuzji nie ma już ani śladu? Jak współpracuje się Robbertowi z nowym trenerem? Czy rozpoczął naukę języka polskiego? Tego dowiesz się z naszej rozmowy.

Mateusz Lewandowski: Na Instagramie widziałem parę dni temu zdjęcie, w którym napisałeś, że dobrze jest wrócić po raz drugi. Po kontuzji nie ma już zatem śladu?

Robbert Andringa: - Z moją nogą jest już wszystko w porządku. Ciężko było mi się pogodzić z ponowną kontuzją. Ominąłem bowiem okres przygotowawczy, potem grałem przez miesiąc i ponownie musiałem zrobić przerwę. Cieszę się, że teraz jest już wszystko w porządku. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej.

Na jakim etapie budowania formy jesteś w tym momencie?

- W tym momencie - nic specjalnego. Jak już wspomniałem, przez miesiąc nie trenowałem w pełni, więc obecnie potrzebuję trochę czasu, aby dojść do optymalnej formy. Przygotowując się do meczu z MKS Będzin, mieliśmy spokojne dwa tygodnie treningów, które bardzo mi pomogły.

Pierwsze trzy mecze w nowym roku za nami - pokazaliśmy w nich wszystko, na co nas stać?

- Żałuję, że nie udało nam się wygrać spotkania wyjazdowego w Radomiu. Według mnie, było nas stać na zwycięstwo. W meczu Pucharu CEV z Kuzbassem Kemerowo było nam ciężko. A jeśli chodzi o poniedziałkowe zwycięstwo nad Będzinem, dało nam ono dużo pewności siebie. W tych trzech spotkaniach zobaczyliśmy, czego wymaga od nas i jaką filozofię gry, ma nasz nowy trener – Michał Gogol. Było to widać, np. podczas pierwszej partii spotkania z MKS – dobrze prezentowaliśmy się chociażby pod względem taktycznym. Jeżeli pozostaniemy na tej drodze przez kilka kolejnych tygodni, będziemy grać coraz lepiej. Wiem, że stać nas na to.

Jak układa Ci się współpraca z nowym szkoleniowcem?

- Połowę rzeczy, które nam przekazuje, już prawie zapomniałem, ponieważ wśród drużyny rozmawia tylko w języku polskim. A tak na poważnie – lubię z nim pracować. Oczywiście, jest to inny styl niż u trenera Santillego. Mieszko daje z siebie bardzo dużo energii na treningach, która nam się udziela. Podczas spotkań jest bardzo podobnie. Chciałby, żeby każdy z nas dawał z siebie 100% na treningach i według mnie jest to jedyna droga do rozwoju.

Wspomniałeś o rozmowach tylko po polsku, gdy trener rozmawia z całą drużyną – nie myślałeś, aby nauczyć się języka polskiego, aby lepiej ich rozumieć?

- Nie, nie (uśmiech). Kiedy pewne zwroty zostaną najpierw wypowiedziane po angielsku, a potem to samo zostanie przetłumaczone na polski, niektóra słowa zaczynam rozumieć. Znam bowiem główną myśl, którą przekazuje nam trener. Gorzej jest, gdy uwagi są przekazywane tylko w języku polskim, bowiem wtedy mało co rozumiem. Może kiedyś zacznę się uczyć języka polskiego…

 

Aktualności