Kup bilet
AZS Logo
Indykpol Polmlek Logo Damix Logo
#DerbyPółnocy dla Trefla Gdańsk
Monika Breńska
2019-02-10 20:17:00
Zdjęcie do aktualności
Po dobrym otwarciu spotkania przeciwko gdańskiemu Treflowi, drużyna Mieszko Gogola rozbudziła apetyty olsztyńskich kibiców. Ostatecznie wygrała dwa sety, a przyjezdni okazali się lepsi w tie-braku. MVP spotkania: Piotr Nowakowski.

W mecz nieco lepiej weszli goście (3:2). Powoli się rozpędzali, a to głównie za sprawą mocnych ataków „lwich” środkowych. W biało-zielonej ekipie wyróżniał się za to Marcel Lux i po jego ataku po skosie, wynik za chwilę wskazywał remis (7:7). Na te zbicia odpowiadał Maciej Muzaj, jednak pojedyncze skuteczne akcje nie mogły zapewnić dużego dystansu (12:11). Walka toczyła się oczko za oczko i zespoły raz po raz  wymieniały się prowadzeniem, co wskazywało na zaciętą końcówkę (17:17). Dopiero zagrywka Pawła Pietraszki przełamała wynik – środkowy wyprowadził ekipę z Olsztyna na trzy punkty przewagi (19:16) i interweniować musiał trener Anastasi. Im bliżej końca seta, tym lepiej układała się gra AZS-u (22:17). Pomorzanie nie potrafili zdobyć się na zryw, a próby zdobycia oczka kontaktowego okupowali błędami. Zwieńczeniem dobrej dyspozycji biało-zielonych był atak ze środka (25:20).

Od samego startu zza linii dziewiątego metra zagrywką „kąsał” Piotr Nowakowski (4:0). Środkowy i jego drużyna byli rozczarowani przegraną w premierowej odsłonie i tym razem szybko próbowali nadać swój rytm gry (7:4). W biało-zielonych szeregach „na kłopoty” Lux i rezultat z perspektywy AZS-u powoli nabierał barw (7:9). Olsztynianie, mimo że coraz czujniej grali na siatce, to nie potrafili dorównać kroku rywalom (14:10). Mimo dobrej dyspozycji w bloku, największą bolączką „Indyków” w tym secie było niedokładne przyjęcie, uniemożliwiające swobodne rozgrywanie akcji (11:17). Tym sposobem dystans dzielący ekipy, sukcesywnie się powiększał (13:20). Pojedyncze punkty zdobywane na linii Woicki-Pietraszko nie były dobrą odpowiedzią na regularne zbicia Muzaja (15:22); do tego błędy w polu serwisowym i Trefl pewnie kroczył po zwycięstwo w tej odsłonie. Ostatnie słowo należało do Nowakowskiego, który zwieńczył tę partię asem serwisowym (25:16).

Aby tradycji stało się za dość, od prowadzenia rozpoczęli zawodnicy Trefla (4:2). Do równego wyniku setowego, drużyny „dokładały” remis również w rywalizacji popełnianych błędów – serwisy w taśmę przeplatały pomyłkami w bloku. Woicki i spółka przegrywali już sześcioma oczkami (6:12), co mocno rozwścieczyło trenera Gogola. Akademicy potrzebowali punktowej serii, by móc jeszcze liczyć się w tym secie – faktycznie, byliśmy świadkami mini-serii punktów, ale w wykonaniu przyjezdnych z Gdańska, a dokładniej - Miłosza Hebdy (16:10). Niemałe problemy z przyjęciem zagrywki nękały olsztyńskiego libero, co skutkowało powiększaniem się różnicy (20:13). Aby móc polepszyć swoje morale przed kolejną partią (16:23), olsztynianie musieli już teraz zacząć grać dokładniej w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła, jakim jest przyjęcie. Potrzebowali również precyzji, by nie mylić się w końcówkach  (25:18).

Ekipa znad Bałtyku już od pierwszych piłek próbowała nadać ton boiskowym wydarzeniom (3:1). Muzaj niezmiennie „rządził i dzielił” zza końcowej linii boiska i doprowadzał olsztyńskich przyjmujących do bezradności (6:2). W tym fragmencie spotkania, do gry włączył się siódmy zawodnik w postaci olsztyńskiej publiczności i AZS błyskawicznie doprowadził do remisu (9:9)! Duża w tym zasługa Robberta Andringi i Jana Hadravy, którzy „rozstrzelali” gdańskich przyjmujących (14:11). Co najważniejsze z punktu widzenia biało-zielonej armii – gdańszczanie nie prezentowali już takiej jakości w elemencie zagrywki jak w poprzednich partiach. To jeszcze bardziej motywowało gospodarzy i grali uparcie na swoich zasadach (18:14). Wywierali presję na rywalu, zmuszając go do błędów – gra Trefla powoli „gasła”, by duch walki w olsztyńskich szeregach zapłonął na nowo (24:19). I tak też się stało, bo akademicy wykorzystali pierwszą piłkę setową i doprowadzili do tie-breaka.

Trzypunktową stratę w pierwszych akcjach przełamał Miłosz Zniszczoł (1:3). Akademicy usiłowali uspokoić swoje nastroje i grać mniej chaotyczną siatkówkę, by nie pozwolić rywalowi zwiększyć przewagi (3:6). Tuż pod końcową linię boiska serwował Ruben Schott – ryzykował, szukając punktów bezpośrednio z zagrywki. Opłaciło się, bo przy zmianie stron Trefl wiódł prym czterema oczkami (8:4). Druga strona boiska sprzyjała Sebastianowi Wardzie, który „podreperował” wynik o dwa punkty. Niestety, od bloku odbijał się Zniszczoł i Trefl Gdańsk był już coraz bliżej ostatecznego triumfu (12:9). I tak też się stało – gdańszczanie nie wypuścili przewagi do końca i w ostatecznym rozrachunku okazali się lepsi (15:11).

Kolejne spotkanie siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn rozegrają w piątek, 15 lutego, na wyjeździe z Łuczniczką Bydgoszcz (godz. 17:30, transmisja w Polsacie Sport, Radiu UWM FM i Radiu Olsztyn). W Hali Urania olsztynianie zaprezentują się w niedzielę, 24 lutego w meczu z Asseco Resovią Rzeszów (godz. 17:30) – bilety do nabycia na indykpolazs.pl/bilety!

Indykpol AZS Olsztyn – Trefl Gdańsk 3:2 (25:20; 16:25; 18:25; 25:19; 11:15)

Indykpol AZS: Woicki, Andringa (11), Lux (14), Pietraszko (6), Zniszczoł (10), Hadrava (16), Żurek (libero) oraz Kańczok (3), Gil, Warda (4) i Urbanowicz (1) 

Trefl Gdańsk: Janusz (2), Nowakowski (18), Niemiec (8), Mijailović (4), Schott (13), Muzaj (29), Olenderek (libero) oraz Hebda (7), Kozłowski i Jakubiszak

MVP: Piotr Nowakowski

Partner meczu   

Aktualności